Początek analizy
Leże już w łóżku, ale jakoś nie mogę spać. Myśli ciągle mi gdzieś uciekają. Sam nie wiem jak to wszystko ogarnąć. Może spróbuję to jakoś poukładać. Ponumerować od tego co i jak się wydarzyło. Tylko, żeby to było takie proste. Praca w której co trochę coś się miesza albo ktoś nawala. Kasia, która chciała być ze mną, a ja narobiłem jej tylko nadziei, a teraz muszę jej powiedzieć nas nigdy nie będzie. Tomek, jeden z przyjaciół. Myślałem, że zawsze mogę na niego liczyć, a tutaj wychodzą teraz takie cyrki. No i oczywiście Weronisia, która chociaż wcale tego nie chciała, została całym początkiem zamieszania. Oczywiście tego jej nie powiem, bo nie mam do tego prawa, ale na to wychodzi. To, że ja ją kochałem już od bardzo dawna, to też inna sprawa. Już mogliśmy być małżeństwem. Mieć dwójkę, czy trójkę dzieci. A tak, to dopiero zaczynamy. Bo ani jedno, ani drugie nie potrafiło się odezwać. I tak dobrze, że Paweł i Monika tak przykombinowali, bo tak to nie wiem, czy coś by z tego wyszło. A niby oboje tacy odważni jesteśmy.
 
© www.wspominki.eu