Weronika okazała się przesympatyczną kobietą do rozmowy. Miała wspaniałe poczucie humoru i była niesamowicie rozmowna. Czego nigdy bym nie przypuszczał. Nie robiła się też czerwona kiedy ze mną rozmawiała. Wcale nie była nieśmiała. Widziałem jak dziewczyny na nią patrzyły. Jakby miały jej za złe, że w ogóle ze mną rozmawia. A ja bym pewnie spędził u niej większość dnia, gdyby nie pewien starszy pan. Pani Weroniko, pani jedyna ma do mnie anielską cierpliwość. Niech mi pani to jeszcze raz wyjaśni, bo nie mogłem już w domu do tego dojść.
Do mnie powiedziała, przepraszam Cię, ale mam klienta. Uśmiechnęła się. A do starszego pana powiedziała, proszę siadać panie Henryku. Będziemy tłumaczyć ile będzie trzeba. A mówiła to takim delikatnym głosem, jakby mówiła do dziecka. Takim ciepłym, bez żadnych pretensji, bez żalów i wypominania, że mówiła mu już to ze dwadzieścia razy. Tłumaczyła mu to z dobre pół godziny, po czym przyszła do mnie na górę i poprosiła o dodatkowy druk, bo chciałaby pomóc go wypełnić panu Henrykowi.
|