Zazwyczaj siedziała sama. A w sumie….Nie, nie zazwyczaj, ona zawsze siedziała sama. Nie próbowała podchodzić do dziewczyn, bo jedna czy dwie takie próby skończyły się na tym, że ją wyśmiały po czym odwróciły się i poszły w drugą stronę. Więc nie próbowała więcej. Miała sporo klientów, mimo, że dopiero się uczyła. Zawsze była uprzejma i się uśmiechała. Od czasu do czasu zdejmowała okulary, a wtedy, to już w ogóle wyglądała niesamowicie. Można było patrzeć na nią godzinami. Dobrze, że potrafiłem tak zabajerować laski, żeby nie wiedziały, że przyglądam się Weronice.
Do niej samej jakoś nie miałem odwagi podejść. Wiedziałem jednak, jak to będzie wyglądało, kiedy tylko ją minę. Wszystkie dziewczyny poczułyby się pewnie, że ja mam takie samo zdanie o Werce jak i one. A do tego dopuścić to ja nie chciałem. A wiem, jakie są baby. To takie dziwne stworzenia. Więc któregoś ślicznego, słonecznego dnia wreszcie nabrałem odwagi na tyle, żeby podejść do Weroniki. A serce waliło mi jak młotem. W sumie nie wiedziałem dlaczego.
|